Czy jestem wyrodną matką?

Przyjście na świat nowego członka rodziny to ogromne przeżycie dla rodziców, które często wywraca świat do góry nogami. Zaczynają się zjeżdżać babcie, dziadkowie, którzy wręcz „pieją” z zachwytu nad swoim wnukiem. Tego też oczekują od matki i ojca dziecka – nieustannych zachwytów nad potomkiem. Czy jednak dla każdego rodzicielstwo to taka wielka radość?


Czy jestem wyrodną matką?

Jestem złą matką?

Zdarzają się osoby, których posiadanie dziecka przeraża i prowadzi na skraj załamania. Czy przyznają się do tego? W większości przypadków oczywiście nie. Jest to spowodowane postawą naszego społeczeństwa wobec takich osób. Przyznając się do niezadowolenia z rodzicielstwa, skazujemy się tak naprawdę na lincz. W głowie zaczynają rodzić się pytania „Czy jestem wyrodną matką? Przecież moje dziecko doprowadza mnie do szału…”.

„Żałuję, że urodziłam…”

Internet aż roi się od anonimowych wyznań matek, które wprost przyznają, że żałują urodzenia dziecka – nawet tego planowanego. Argumentują to stwierdzeniami, iż dziecko zniszczyło im życie, odebrało możliwość podróżowania, rozwijania się, spełniania się zawodowo. W dodatku ciągle płacze, jest nieznośne i doprowadza je na skraj załamania nerwowego. Czy możemy je nazwać wyrodnymi matkami? A może to po prostu baby blues?

Czym jest baby blues?

Na początku musimy jasno powiedzieć, że baby blues to nie to samo co depresja. Syndrom ten dotyka najczęściej świeżo upieczone mamy. Jest on spowodowany ogromnymi wahaniami hormonalnymi jak i czystym strachem przed odpowiedzialnością związaną z wychowywaniem dziecka. Jest ona niestety często wywołana ogromną presją ze strony najbliższych.

Młode mamy żyją w przekonaniu, iż muszą poświęcić się dla malucha. Jest to swego rodzaju dogmat wyznawany przez ogromną ilość Polek. Kobiety zapominają o sobie, a przede wszystkim o tym, że są tylko ludźmi! To że nie są idealne, nie znaczy że są złymi matkami.

Mówi się, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Odpoczynek, chwila relaksu, czy rozrywki nie czynią z nikogo złej matki. Co więcej – to się kobietom po prostu należy. Czy nie można się zrelaksować podczas gdy dziecko śpi? Czy mąż nie może zająć się maluchem na 30 minut, aby wziąć miłą, gorącą kąpiel? O pomoc można poprosić również teściową, która z pewnością z miłą chęcią zaopiekuje się maleństwem.

We wszystkim musi być zachowana równowaga. Macierzyństwo to ciężka praca, po której należy się odpoczynek. Czy czyni to z kobiety wyrodne matki? Absolutnie nie. Czy dzięki chwili relaksu staną się szczęśliwsze i bardziej wypoczęte? Z pewnością.